TOP 10 – Spaghetti Western [wersja beta]

a few

Nadszedł czas, aby podsumować swoją przygodę z wyżej wymienionym gatunkiem. Wprawdzie nie udało mi się jeszcze obejrzeć kilku planowanych tytułów, ale na chwilę obecną mogę spokojnie wskazać te ulubione. Choć „spokojnie” to nie do końca właściwe słowo, gdyż postanowiłem ograniczyć listę do 10 pozycji. O wiele łatwiej byłoby napisać 15 lub 20, ale to właściwie wyklucza konieczność wyboru – przy takiej ilości można spokojnie dobrać najlepsze pozycje gatunku bez żalu, że pozostawiło się w tyle jakiś dobry, oryginalny czy z innych względów ulubiony film. Zatem, nie bez bólu, wygląda to następująco:

1. Dobry, zły i brzydki (Il Buono, il brutto, il cattivo; 1966), reż. Sergio Leone

gbu

2. Pewnego razu na Dzikim Zachodzie (C’era una volta il West; 1968), reż. Sergio Leone

ouatiw

3. Cimitero senza croci (1969), reż. Robert Hossein

csc

4. Powrót Ringa (Il Ritorno di Ringo; 1965), reż. Duccio Tessari

rdr

5. Garść dynamitu (Giù la testa; 1971), reż. Sergio Leone

glt

6. Faccia a faccia (1967), reż. Sergio Sollima

faf

7. Człowiek zwany Ciszą (Il Grande silenzio; 1968), reż. Sergio Corbucci

gs

8. Vamos a matar, compañeros (1970), reż. Sergio Corbucci

companeros

9. Django (1966), reż. Sergio Corbucci

django

10. Kula dla generała (El Chuncho, quién sabe?; 1967), reż. Damiano Damiani

qs

A z filmów składających się na moją drugą dziesiątkę, zrobię kiedyś alternatywną wersję rankingu.

About these ads

Informacje o Szubrawca

Entuzjasta kina. W każdym filmie staram się znaleźć coś dobrego. Piszę z nudów.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „TOP 10 – Spaghetti Western [wersja beta]

  1. Te topy spaghetti są o tyle ujowe (nudne), że w absolutnie każdym z nich w pierwszej dziesiątce znaleźć się muszą co najmniej dwa filmy Leone (wiadomo, które dwa są tym minimum), co najmniej dwa filmy Corbucciego (też wiadomo, które dwa…) i co najmniej jeden film Sollimy (cóż…). Ale za to reszta zestawienia to chyba za każdym razem rzeczy przez poszczególne jednostki niekoniecznie spodziewane. Ja na ten przykład kompletnie nie rozumiem jak można tak bardzo cenić „Companeros”, które w moim mniemaniu jest niezłe, ale ostatecznie nie jest niczym więcej, jak popłuczynami po „il Mercenario”. „Cmentarz…” bardzo dobry film, dopiero wczoraj poznałem, ale u mnie już poza pierwszą dychą. „Kula…” również poza. Boli za to, że „Wielki/a Cisza” tak nisko… ;]
    pozdro 666

    • Szubrawca pisze:

      No widzisz – u mnie to jest tak, że dzięki Leonemu w ogóle polubiłem westerny. Kiedyś obejrzenie westernu (głównie z Waynem) to była mordęga i rzecz właściwie niewykonalna, kończyłem po paru minutach. A pierwsze dwa miejsca to właśnie te filmy, które odmieniły moje spojrzenie, więc inaczej być nie mogło.

      Co do Corbucciego i Sollimy, nie ich wina że robili dobre spaghetti, które stało się popularne. Nie każdy ma od razu możliwość obejrzenia kultowej koprodukcji RFN/Armenia/Jugosławia/Włochy, która łamie prawidła gatunkowe głównie dlatego, że twórcy nie wiedzieli jak się robi westerny :)

      „Companeros” wstawiłem trochę na wyrost, a „Il Mercenario” to nic innego, jak ‚the best of Leone’ przypominający w większości „Dobrego, złego i brzydkiego”. A że ten ostatni jest już na liście, nie ma sensu wstawiać kalki.

      Poza tym nie miałem okazji powtórzyć wszystkich tytułów, więc jedne były oceniane na świeżo, a inne 4 lata temu. Ta lista to raczej punkt wyjścia. Skoro już jest, pojawiła się motywacja żeby zrobić aktualizację. „Kula dla generała” i „Companeros” chyba na pewno wylecą, ale zobaczymy.

  2. PS. Bardzo się ucieszyłem na widok „Powrotu Ringa”, trochę to jednak niedoceniana rzecz, a niewątpliwie ścisła czołówka spag-westu.

    • Szubrawca pisze:

      „Powrót Ringa” to niespodziewany wymiatacz. Naprawdę nie jestem w stanie znaleźć w nim słabych punktów – zarówno tych na poważnie, jak i z przymrużeniem oka.

  3. PPS. Dawaj drugą dychę, będzie ciekawiej. Ja za jakiś (bliżej nieokreślony) czas wrzucę u siebie top 20.

    • Szubrawca pisze:

      Druga dycha będzie, jak powtórzę „Se sei vivo spara”, „Tepepa” i coś tam jeszcze, czego już nie pamiętam. No i zobaczyć chcę „Bandidos” i „E dio disse a Caino”. A wtedy pomyślimy o zrobieniu w miarę ostatecznej listy 10-15.

      W ogóle spaghetti to grząski teren – niby masz określoną ścisłą czołówkę, która jest rewelacyjna i każdy fan ją zna, ale jak zaczniesz grzebać w tych mniej znanych, to dopiero znajdujesz te naprawdę fucking cool. Sęk w tym, że tych mniej znanych i lubianych jest bardzo dużo. Z kolei wersji chociażby anglojęzycznych – jak na lekarstwo.

      • Mi jeden seans „Se sei vivo spara” wystarczy:) „Bandidos” też nie widziałem, a przed „Kainem” polecam zobaczyć „Vengeance”!

        Całkowita zgoda co do grząskiego terenu. O spag-weście zwykło się mówić (poza gronem fanów, oczywiście), że na jeden dobry przypadało kilkanaście złych. No jak na razie, to zbyt wielu złych ja nie widziałem, tak samo tych średnich. Tutaj można grzebać i grzebać i ciągle znajduje się jakieś perły. Zwykle nieoszlifowane, ale jednak.

      • Szubrawca pisze:

        Ja „Se sei…” widziałem w tak wypłowiałej kopii, że połowa filmu mi uciekła. Jak się uda „Vengeance” znaleźć, to z przyjemnością. Po podliczeniu wyszło mi, że chcę jeszcze zobaczyć 12 tytułów. A to tylko te, o których wiem. Pewnie jeszcze po drodze się jakiś napatoczy.

        Również widziałem niewiele „tych złych”, ale to chyba kwestia podejścia. Np. taki „Keoma”, który ma naprawdę porażającą muzykę i kilka innych bardzo kiczowatych elementów, paradoksalnie jest tym lepszy, przez te głupawe i nieoszlifowane elementy. Widać w tym kicz, szaleństwo, stylizację, przesadę. I chyba o to chodzi :)

      • Pisząc o złych, miałem na myśli te, w których nic nie wygląda tak, jak powinno. Np. okrutnie sztampowaty „Sartana in the Valley of Death”. Tak nieudolne, że aż zabawne, niestety nie na tyle, aby komukolwiek to polecić. Serio. Gdy grajacy głowną rolę William Berger jedzie konno, odnosi się wrażenie, że zaraz z niego spadnie. W tak kiepskiej formie tam był.

        Nieoszlifowanie faktycznie dodaje sporo uroku wielu tym filmom. Dość powiedzieć, że „Keoma” jest w moim top 10;]

      • Szubrawca pisze:

        W takim razie aż tak złych to nie widziałem. „Forgotten pistolero” Baldiego jest przyjemnie kiczowaty, taka właściwie telenowela, ale też chyba jedyny przypadek, w którym jeden z bohaterów jest wykastrowany :D

        Nad „Keomą” właśnie się zastanawiam, dużo radochy dostarczył, ale znowu moja kopia była takiej jakości, że trochę uniemożliwiała oglądanie.

        Tak czy inaczej, na razie muszę zrobić sobie przerwę od spaghetti westernów. Trzeba odpocząć i nabrać dystansu, a za jakiś czas nadrobi się te niedobitki. Sam jestem ciekaw jak bardzo zmieni się lista.

        Jak będzie ci się nudziło, to zrób jakąś wersję beta swojej listy :)

  4. Mariusz pisze:

    Mnie nie chce się grzebać w mało znanych filmach, wolę obejrzeć te najlepsze, żeby nie zrazić się do tego gatunku :D Na Twojej liście zaskoczeniem jest dla mnie „Garść dynamitu”, według mnie to najsłabszy film Leone. U mnie na pierwszym miejscu byłby „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie”, uwielbiam ten film po prostu. „Companeros” nie widziałem, ale pozostałe dwa filmy Corbucciego wysoko sobie cenię. Westerny Sollimy też bardzo lubię. A trylogia dolarowa jest genialna i faktycznie „Dobry, zły i brzydki” to mistrzowskie zwieńczenie tego tryptyku.
    PS. Oglądałeś może „Strzelby dla San Sebastian” (1968, reż. Henri Verneuil)? Moim zdaniem świetny film.

    • Szubrawca pisze:

      „Garści dynamitu” już dawno nie oglądałem. Zapadł mi w pamięć fajny klimat, bohaterowie i trochę poważniejsze podejście do tematu rewolucji. Ogólnie jako western wydał mi się wtedy bardziej dojrzały. Kiedyś się powtórzy.

      Widziałem „Strzelby dla San Sebastian” ale nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Niezły, a w porywach dobry, jednak nic więcej :)

      • LifeStyle Muse pisze:

        „Garść dynamitu” obejrzałam ostatnio i byłabym skłonna raczej bronić tej pozycji. Co prawda jeśli chodzi o Leone to moimi faworytami są „Dobry, zły i brzydki” i „Za kilka dolarów więcej”, ale „Garści dynamitu” też nie można odmówić uroku. Mamy tam długie „statyczne” sceny charakterystyczne dla Leone i wyrazistych bohaterów, a jednocześnie jest tam też, jak zauważył Szubrawca, poważniejsze podejście do rewolucji i co ważniejsze – poważniejsze nie znaczy patetyczne i wydumane. Byłam mile zaskoczona. Natomiast za najsłabszy western Leone jak na razie uważam „Za garść dolarów”. Może za dużo się spodziewałam, a może byłam już przesycona kowbojami, rewolwerami i spluwaniem tytoniem. W każdym razie brakowało mi tam scen pokroju tych z „Dobrego, złego i brzydkiego” – długich, slamazarnych, zakończonych konkretnym mocnym zdaniem czy ruchem. Sam młody Eastwood nie wystarczył. /Magda

  5. Simply pisze:

    ,,Bandidos” też poszukuję – Dallamano świetnie się zapowiadał, to chyba jedyny spag west w jego krotkiej karierze. Poluję też na ,, Requiem for Gringo” Eugenio Martina , ,, Blue Gang” Bazzoniego i ,,Scalps” Matteiego & Fragasso , których ,,Apache Bianco ” nie tak dawno obadałem – to jest dopiero Dziki Zachód! :D
    ,,Kula dla generała” i ,,Garśc Dynamitu”, to imo najlepsze zapata westerny, ,,Companeros” nie widziałem, a ,,Mercenario” mi nieszczególnie przypasił. Z mniej znanych Corbuccich, całkiem fajny jest Gli Specialisti” z Johnny Hallydayem.

    , A ,Dio Disse Caino” – must see right now, raz że Kinski, dwa – aura, jak z gotyckiego horroru (Margherti w końcu ). trzy – Peter Carsten.
    Nie da się zrobic Top 10 SW bez Leone i Corbucciego, chyba że najchujowszych :D Ale szukanie w filmowym śmietniku to czysta przyjemnosc, która często bywa nagradzana.
    Ja do ulubionych zaliczyłbym ,Today We Kill…Tomorow We Die” Cerviego, ,,Mannaja Man Called Blade” Martino , ,,Cutthroats Nine ” Marchenta ( to nic,że trochę ,,puszczony”), ,, Ruthless Four” Capitaniego, ,,Una Lunga Fila Di Croci” Garrone, ,,Texas Adio” i ,,Blindmana” Baldiego.

    • Szubrawca pisze:

      Kilka nowych tytułów, trzeba będzie sprawdzić. „Caino” właśnie chciałem obejrzeć ze względu na tę jego gotyckość. „Mannaja” i „Texas, addio” mam w planach. Grzebanie po filmowych śmietnikach to rzeczywiście czysta przyjemność, ale też trzeba znaleźć na to dużo czasu. Ciężko będzie w pełni zaspokoić ciekawość :)

  6. Superchrupka pisze:

    Proszę się nie obijać i więcej tekstów o westernach pisać ;)

    Mój wewnętrzny feminizm cieszy się, że „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” dla tak wielu jest ulubionym (albo prawie ulubionym) westernem, a nawet ulubionym filmem. Western z jakże ważną rolą kobiety w tym całym do bólu męskim gatunku.

    Ringo wymiata :) :)

    Dzięki włoskim westernom zaczęłam bardziej lubić Włochów, bo tak na co dzień, obyczajowo, to nie przepadam za makaroniarzami ;)

    • Szubrawca pisze:

      A wiesz, że bardzo bym chciał więcej pisać, zwłaszcza o spaghetti westernach, które są tak zaniedbywanym gatunkiem. Ostatnio dopadł mnie straszny zastój i za cholerę nie mogę sklecić nic sensownego. Mam jakieś krótkie notatki o kilku tytułach, które prędzej czy później wrzucę, ale chwilowo myśl o tym mnie nie zachwyca. Trzeba skądś wykrzesać trochę zapału.

      „Pewnego razu” jest zdecydowanie w czołówce moich ulubionych westernów, ale na którym konkretnie miejscu to jeszcze zobaczymy. Powyższy ranking okazał się tylko szkicem – muszę zapoznać się jeszcze z 14 tytułami, a nie są to szczególnie popularne pozycje, więc trzeba trochę poszukać. Ringo wymiata za dziesięciu, nie ma co do tego wątpliwości :D Jeśli zaś chodzi o damską rolę w filmie, „Cimitero senza croci” jest zadziwiająco kobiecym westernem. Zdecydowanie warto obejrzeć.

      Nie wiem czy przepadam za makaroniarzami, bo nigdy żadnego nie poznałem. Ale makaron uwielbiam :)

  7. Superchrupka pisze:

    Powodzenia zatem w szukaniu zapału! Chyba warto :) No I ogarnianiu 14 tytułów.
    I dzięki za podpowiedź filmową.

    P.S. Makaroniarze są tacy jacyś rozmemłani. A makaron, fakt, nawet rozmemłany może być ;)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s