Kulisty piorun (Rolling Thunder, 1977) – reż. John Flynn

Major Charles Rane (William Devane) wraca z wojny do rodzinnego San Antonio. Jako lotnik podczas służby w Wietnamie został zestrzelony i więziony przez 7 lat. W domu czeka komitet powitalny, a lokalna społeczność uznaje go za bohatera. W prezencie dostaje nowiutkiego, czerwonego Cadillaca oraz skrzynię ze srebrnymi dolarami – jedna moneta za każdy dzień niewoli – wartą ponad 2500$. Jednak przez te siedem lat wiele się zmieniło. Staniki wyszły z mody, pojawiły się spódniczki mini. Żona majora, nie wiedząc czy Charlie kiedykolwiek wróci, ułożyła sobie życie z miejscowym policjantem, a teraz chce rozwodu od weterana. Jego syn już wyrósł i nie pamięta swego ojca. Jakby tego było mało, banda wsiurów chce ukraść dolary majora. Koniec końców, pozbawiają Charliego dłoni i częstują całą rodzinkę ołowiem. Jednak Rane uchodzi z życiem, a jedynym co mu pozostało jest zemsta.

Obraz Flynna to jeden z wielu filmów podejmujących temat wietnamskiej traumy. Amerykańscy żołnierze walczyli z niewidzialnym wrogiem – ciężko było dostrzec przeciwników w dżungli, strzały mogły paść z każdej strony, o każdej porze dnia i nocy. Podobna frustracja zaczęła wkradać się do normalnego życia, zaburzając dotychczasowe systemy wartości i logikę jakiegokolwiek starcia, wprowadzając zamieszanie do szarej codzienności. Już nie było takie oczywiste, gdzie można spotkać przeciwnika i kto w ogóle nim jest. Taka też sytuacja spotyka głównego bohatera, który wraca do spokojnego, bezpiecznego miasteczka, gdzie praktycznie nic się nie dzieje. Jednak zagrożenie czyha za rogiem, uderza w najmniej spodziewanym momencie, a wróg znika równie szybko jak się pojawił.

Charles Rane to silny, milczący typ. Martwy w środku, skrywa się za ciemnymi okularami co sprawia, że wygląda jak widmo człowieka. Siedem lat tortur w hanojskim piekle zahartowało jego charakter. Parafrazując Wzgórze Rozdartych Serc (1986), Charlie to facet, który żre drut kolczasty, szcza napalmem, a w jego żyłach płynie benzyna. Po przylocie do San Antonio bez zająknięcia mówi do zgromadzonych, że wszystko co przeżył uczyniło z niego lepszego człowieka, żołnierza i Amerykanina, że pomagała mu wiara i inne bzdury tego typu. Nawet wieść o decyzji żony przyjmuje z kamienną twarzą. Bijący od niego chłód i opanowanie słusznie wzbudzają dyskomfort osób stających na jego drodze.

Psychika weterana wojennego nie jest w stanie nadrobić straconych lat, a zaistniały problem rozwiąże w jedyny znany sobie sposób: zabijając. Pragnienie zemsty ponownie nadaje jego życiu cel, to jedyna rzecz jaką jest w stanie odczuwać. Jak sam mówił: „Mam otwarte oczy i patrzę na Ciebie, ale jestem martwy. Wyrwali ze mnie to, co było wewnątrz. Po tym już nie czuje się bólu”. Pomocną dłoń poda mu towarzysz niedoli, mieszkający w El Paso Johnny Vohden (Tommy Lee Jones). Johnny nie potrafi przyzwyczaić się do spokojnego życia u boku małżonki. Nudzą go rozmowy z rodziną, plotki o sąsiadach
i wspólne kolacje. Gdy Rane oznajmia przyjacielowi, że znalazł zabójców swojego dziecka, Vohden odpowiada: „Tylko się spakuję”. Dla byłych żołnierzy perspektywa użycia broni to jedyny powód do uśmiechu, nagle pałają animuszem.

Wydarzenia rozgrywają się w małych, sennych miasteczkach, na bocznych, zakurzonych drogach. Film ma ponury klimat, co nie powinno dziwić – poza samym tematem, scenarzystą jest Paul Schrader, autor Taksówkarza (1976), którego ów film zdaje się być alternatywną wersją. Całość opowiedziano w oszczędny sposób – suchy, pozbawiony ozdobników styl pasuje do historii. Większość akcji wygrywa ciszą, milczeniem, twarzami bohaterów. Kulisty piorun toczy się wolnym tempem, jednak to typowe dla produkcji
z tamtego okresu – „przestoje” budują napięcie, doprowadzają do zagęszczenia atmosfery, którą rozładowują nagłe wybuchy przemocy.

I jeszcze drobna ciekawostka. W oryginalnym scenariuszu Schradera (Heywood Gould przerobił tekst, ponoć Schraderowski oryginał był krwawą sieczką) jest scena w kinie samochodowym, gdzie Charles Rane i Travis Bickle siedząc w swoich blaszanych trumnach
i oglądając Głębokie gardło (1972), spoglądają na siebie. Ciekawe jakby to wyglądało
w gotowym filmie.

Piorun to prosta historia zemsty, ale też spojrzenie na życie weteranów, którzy po zakończeniu wojny krążą jak duchy po rodzinnej okolicy. Nie potrafią się wdrożyć
w normalne życie, zaczynają przejawiać odchyły od normy. Nosząc w sobie doświadczenia
z pola walki, niewiele im brakuje do popadnięcia w psychozę. Bez efekciarstwa i tanich pocieszeń.

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Kulisty piorun (Rolling Thunder, 1977) – reż. John Flynn

  1. Simply pisze:

    Znakomita rzecz, finałowy rozpierdol + rękawica bohatera = kvlt. I Luke Askew w roli złego.

  2. Pingback: Guys On a Mission – Wprowadzenie | Bezdroża kinomana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.