O dzieciach, dla dorosłych

Gdzie mieszkają dzikie stwory (Where the Wild Things Are, 2009), reż. Spike Jonze

Warner Brothers od początku bało się tego filmu. Scenariusz na podstawie książki dla dzieci autorstwa homoseksualisty. Na stołku reżysera młody, niezależny filmowiec, miłośnik deskorolek. Twórca uznanych reklam i teledysków oraz niekonwencjonalnych filmów Być jak John Malkovich i Adaptacja. Gwiazdy w obsadzie (James Gandolfini, Forest Whitaker, Chris Cooper), które użyczyły tylko swego głosu. W roli głównej debiutant, 12-letni Max Records. Budżet rzędu stu milionów dolarów, a zamiast rozbuchanych efektów specjalnych – ogromne kostiumy i animatronika. Potencjał komercyjny równy zeru. Jakby tego było mało, twórcy nakręcili film prawdziwy i inteligentny.

Max jest dzieckiem, jakich wiele na tym świecie. W szkole bawi się z rówieśnikami, a w domu dopada go nuda – starsza siostra ma własnych przyjaciół, zaś mama zajęta jest pracą. Ubrany w kostium wilka, chłopiec pozostaje sam ze swoimi fantazjami. Gdy pewnego wieczoru mama zaprasza mężczyznę na kolację, Max wpada w typową dla dziecka złość. Nowy samiec w stadzie zagraża jego pozycji, odbiera mu zainteresowanie matki. Zwierzęcy instynkt nakazuje manifestować swoją pozycję i jak na wilka przystało, krótka scysja z dorosłym kończy się ugryzieniem rodzicielki. Chłopiec zostaje za karę odesłany do pokoju bez kolacji, jednak dzikie serce ucieka z domu prosto do krainy wyobraźni. I to nie byle jakiej, bo jest nią wyspa zamieszkana przez wielkie stwory chcące się bawić i zawsze być razem. Wymarzone miejsce dla Maxa. Jednak szybko okaże się, że nawet w marzeniach nic nie jest tak proste, jak byśmy tego chcieli.

Obraz, mimo etykiety kina familijnego, utrzymany jest w dość szarej, mrocznej tonacji. Kamera z ręki nie pozwala rozkoszować się pocztówkowymi krajobrazami, a niektóre sceny wyglądają wręcz jak z horroru. Tytułowe dzikie stwory to raczej rogate bestie (swoją drogą – świetnie wykonane), dalecy krewni Diabła Piszczałki i Buki. Miejscem akcji jest wyspa pełna kamieni, drzew, piachu, patyków. Zupełnie inny świat od tego, jaki kreują współczesne filmy animowane. Jednak to właśnie jest prawdziwa kraina dziecięcej wyobraźni. Fort zbudowany z gałęzi, wojna na bryły ziemi, gonitwa między drzewami. Jeszcze nigdy twórcy filmowi nie byli tak bliscy realizmu ukazując dziecięce fantazje. Bo kto z nas miał w dzieciństwie do dyspozycji latający dom, odległe krainy, gadające rybki czy inne zwierzęta?

Akcję doskonale ilustruje muzyka autorstwa Karen Orzołek, bardziej znanej jako Karen O, wokalistka zespołu Yeah Yeah Yeahs. Dzika, energiczna, niemal rozwrzeszczana. Proste teksty skierowane do dziecka, zwłaszcza tego ukrytego w sercu dorosłych, nabierają wigoru i emocjonalnej głębi przy akompaniamencie bębnów, gitar, hałaśliwych tamburynów czy też zwykłego nucenia. Momentami nastrojowa i kojąca, by za chwilę uderzyć w nas nieposkromioną, pozytywną energią.

Maurice Sendak pochodził z rodziny polskich żydów, która wyemigrowała do Brooklynu. Był pisarzem i ilustratorem książek dla dzieci, laureatem nagrody im. Hansa Christiana Andersena (zwanej „nagrodą Nobla za literaturę dziecięcą”). W książce Where The Wild Things Are, autor przedstawił bohatera nie jako dziecko, a jako osobę. Postać, którą przenika złość, smutek, radość, strach. Pokazał, że dzieci również odczuwają emocje, narażone są na wahania nastroju tak. Lecz w przeciwieństwie do osób starszych, nie zawsze potrafią je zrozumieć, radzić sobie z nimi. Każdy z dzikich stworów przedstawia inny typ osobowości, inne emocje. Możemy znaleźć wśród nich odpowiednik Maxa, jednak nie sposób nie zauważyć, że wszyscy składają się na obraz jednej osoby, są różnymi aspektami ludzkiej natury.

Reżyser Spike Jonze, doskonale poradził sobie z ukazaniem złożoności psychiki dziecka na ekranie. Nie nakręcił filmu łatwego i ładnego – nakręcił film szczery. Również od strony technicznej obraz prezentuje się bardzo dobrze. Zdjęcia i żywiołowa muzyka świetnie oddają klimat młodzieńczej beztroski, energię dziecięcych zabaw. Gdyby bracia Grimm kręcili filmy, właśnie takie produkcje moglibyśmy znaleźć w ich repertuarze.

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s