Starość nie radość

Kobieta w oknie (The Woman in the Window, 1944), reż. Fritz Lang

Profesor Richard Wanley (Edward G. Robinson) to mężczyzna w średnim wieku. Ma stabilną pracę, wierną żonę i sympatyczne dzieci. Lecz pod fasadą szczęścia kryje się pewne znudzenie życiem klasy średniej. Dlatego tak bardzo fascynuje Richarda portret kobiety na wystawie klubu, którego jest bywalcem. Nie mniej intrygująca będzie we własnej osobie (Joan Bennett), gdy bohater ulegnie jej czarowi i własnym ukrytym pragnieniom zasmakowania w czymś nowym. Niestety wieczór w towarzystwie nieznajomej okaże się brzemienny w skutki i zburzy dotychczasowy spokój profesora.

Już pierwsze kwestie filmu dają nam wskazówkę co do przedstawionej historii. Główny bohater prowadzi wykład na temat psychologicznych aspektów zbrodni, w którym zaznacza iż nie należy jednakowo sądzić morderstwa w samoobronie oraz zabijania dla korzyści. Na jednej z tablic widnieje nazwisko Freuda. W połączeniu z późniejszą wypowiedzią, że w jego wieku odechciewa się przygód – nawet jeśli ciało jest jeszcze silne, to umysł słabnie lub racjonalnie zabrania – możemy się domyślić, czego będziemy świadkami.

Edward G. Robinson pasuje do roli starszego, poczciwego mężczyzny. Szanowany profesor psychologii, kochający mąż i ojciec, spokojny obywatel, który wieczory spędza w gronie przyjaciół na toczeniu rozmów w akompaniamencie whisky i cygarowego dymu. Patrząc na niego, niemal oczywisty zdaje się wniosek – „człowiek z reputacją”. Dlatego tym łatwiej uwierzyć w zaistniałą sytuację oraz sposób postępowania bohatera. W obliczu zagrożenia stara się być rozważny i panować nad każdym ruchem, jednak nie jest w stanie uwolnić się od strachu, który sprawia iż zaczyna popełniać drobne błędy i powoli zatracać się w poczuciu winy. Ulegając pokusie, burzy swój dotychczasowy wizerunek i zrobi wszystko, by uratować życiową pozycję. Nawet jeśli oznacza to wejście na drogę przestępstwa.

Reszta aktorów również spełniła swoją rolę. Dan Duryea choć nie wychodzi poza schemat zwykłego szantażysty, już na pierwszy rzut oka wygląda na cwaniaczka, drobnego rzezimieszka, który dba tylko o własne plecy (bawi się nożyczkami tak jak w Ministerstwie strachu). Raymond Massey jako dociekliwy prokurator, którego pozorne wycofanie i spokój sprawiają, że profesor zaczyna odczuwać ciężar swego czynu. Oraz Joan Bennett, która wystąpiła już u Langa w Polowaniu na człowieka. Tym razem jako kobieta o nieco słabszym charakterze zmuszona do zachowania zimnej krwi wobec czarnego charakteru. Wprawdzie nie są to wybitne kreacje, ale wypełniają „programowe minimum” – doskonale wiemy jakie role odgrywają w założonej konwencji i pomagają utrzymać zainteresowanie do końca filmu.

Kobieta w oknie to film noir bez fajerwerków. Pomimo dobrej roli Robinsona i wyczuwalnej atmosfery wiszącego w powietrzu zagrożenia, zamykającej się pułapki, sprawia wrażenie jakby nie wszystkie śruby zostały dokręcone. Chwilami film zwalnia i można odczuć, że normalność bohaterów i otoczenia zmierza w kierunku przeciętności, niż napięcia związanego z położeniem zwyczajnego człowieka w niezwykłej sytuacji. Do tego femme fatale bez pazura.

Niemniej jednak, film Langa to solidnie zrobione kino, do którego pewnie jeszcze wrócę. Warto też zwrócić uwagę na scenę w końcówce filmu, gdy Wanley siada w fotelu – niby szczegół, ale realizacja mistrzowska.

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s