Collision course

Niebezpieczne pożądanie (Crash, 1996), reż. David Cronenberg

Wypadek/przypadek sprawia, że przed Jamesem (James Spader) otwiera się świat, o którego istnieniu nie miał pojęcia. Świat, w którym blizny, rozbita karoseria czy dotyk zimnego metalu są równie podniecające co kobiece ciało, a prawdziwe spełnienie, uwolnienie seksualnej energii może dać jedynie samochodowa kraksa.

Rzeczywistość przedstawiona w Crash sprawia wrażenie zdehumanizowanej. Chłodne, pozbawione życia kolory i metaliczne dźwięki muzyki kreują obraz mało przyjazny dla człowieka. Ludzie spędzający większość czasu w samochodach, które stają się ich blaszanymi trumnami. Zimne pomieszczenia, szare budynki, wilgotny asfalt, ogromne betonowe parkingi i mosty. Podziemne garaże, po sufitach których pną się metalowe rury i przewody. Wszystko to wygląda jak jeden wielki industrialny organizm-mechanizm, po którym błąkają się ludzie wyprani z życia, poszukujący nowych doznań i silniejszych bodźców. Centrum ich świata staje się samochód – maszyna łącząca w sobie seks i śmierć, dostarczająca chwilowej euforii jednak w ostateczności prowadząca do autodestrukcji człowieka.

Seks zdaje się być czynnością mechaniczną, jedynym sposobem na rozpalenie emocji, odczuwanie czegoś, poczucie życia. Możliwością zagłuszenia wewnętrznej pustki, braku rzeczywistego kontaktu z drugą osobą. Erotyzm ma tutaj zwietrzały zapach skórzanej tapicerki, smaru i metalu (nie wiedzieć czemu, przychodzi mi na myśl cytat z Fight Clubu – „the fart smell of steam”). Bohaterowie są niemal zawieszeni na granicy jawy i snu, przez większość filmu mówią tak, jakby szeptali, a dźwięki otoczenia były stłumione. Wszystko to otacza senna atmosfera, pewien rodzaj transu, odrętwienia.

Tym razem to nie zaawansowana technologia czy dziwne narządy, a rzecz bardziej prostsza modyfikuje ciało. Czy to niszczona w wypadku karoseria deformująca człowieka, czy też stalowe szyny pomagające usprawnić pogruchotane nogi.

To jeden z tych filmów, które wymagają skupienia od widza, chęci wkroczenia w niezbyt przyjemny świat, który nie daje nam nic w zamian. Choć przyznam, że czegoś mi brakowało, jakby obraz był nie do końca spełniony. Nie zaszkodziłoby trochę więcej perwersji i ogólnie treści.

Advertisements

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s