Gra

existenz3

eXistenZ (1999), reż. David Cronenberg

Po przygodach z literaturą, David Cronenberg wraca do pracy nad własnym materiałem. Niechętnie przyznaję, że po 13 latach od premiery mam mieszane uczucia – fabuła okazała się przerażająco aktualna, ale wykonanie nie przetrwało próby czasu i nieco razi archaicznością.

U progu nowego tysiąclecia Kanadyjczyk nie bawił się w subtelności. Wszystkie lęki dotychczas obecne w jego twórczości podane są nam na tacy. eXistenZ otwiera scena w budynku przypominającym kościół: grupa ludzi, pasjonaci gier oraz projektanci takowych, spotyka się by przetestować najnowszy wynalazek. Dwunastu wybranych ochotników siada w miejscu ołtarza razem z projektantką gry – oto technologia zyskała swoją świątynię, a futurystyczna wersja Jezusa i apostołów głosi światu najnowsze osiągnięcia techniki. Niestety nowa religia oparta na wirtualnej rzeczywistości nie jest antropocentryczna. Człowiek jest tylko uczestnikiem, został pozbawiony własnej woli. Aby jego gra (życie) toczyła się dalej, musi wypowiedzieć niezbędną kwestię lub wykonać jakąś czynność, nawet jeśli nie chce tego robić. To gra jest miarą wszechrzeczy, narzuca jednostce własną perspektywę.

Jednak nie możemy bohaterów nazwać ofiarami. W końcu sami doprowadzili do takiej sytuacji kreując wirtualny świat oferujący nowe doznania. Prawdziwe życie zaczyna być nudne, przewidywalne. Jest postrzegane jako rodzaj ograniczenia, klatka w której zamknięty jest człowiek. Wyzwolenie przynosi system, dzięki któremu jednostka może stać się kim tylko chce, ma możliwość zrobienia rzeczy, na które nie miała odwagi w dotychczasowym życiu.

existenz2

Rozwój technologii i jej ingerencja w ciało człowieka osiągnęły apogeum. Konsola do gier wyglądem i sposobem działania przypomina żywy organizm. Jest niemal jak zmutowane dziecko, do którego gracze podłączają się przewodami o wyglądzie pępowiny. Zresztą Allegra mówi o tym „ona”, traktuje je jak własną latorośl. Sam kontakt z grą jest doświadczeniem intymnym, niemal erotycznym. Sposób w jaki bohaterka dotyka swej konsoli by zaprogramować system, jak reaguje na jej projekcje wyraźnie przypomina doznania seksualne. Rzeczywista komunikacja między ludźmi straciła prawo bytu, stała się zbędna wobec maszyny oferującej silniejsze bodźce. Także seks został przełożony na język zero-jedynkowy i poddany kontroli określonego programu/przycisku.

Ted wyraża wprost swoje obawy przed chirurgiczną penetracją ciała, która wiąże się z wszczepieniem portu w okolice kręgosłupa, jednak wygląda to mniej złowieszczo niż np. połączenie w Matrixie (metalowy port na karku i wielki szpikulec). Wizja Cronenberga jest zdecydowanie bardziej niepokojąca – organiczny design urządzeń zdaje się mówić, że podłączenie do maszyny jest czymś naturalnym, bezpiecznym, normalnym. W rzeczywistości konsola jest pasożytem, który wprowadza ludzi w świat fikcji, halucynacji, zaciera granice między rzeczywistością a cyberprzestrzenią. Mimo swej aktywności w grze, człowiek w istocie przyjmuje postawę bierną – jego rola ogranicza się tylko do bycia źródłem energii.

Niestety, jak już wspomniałem na początku, forma jest największą wadą eXistenZ. Efekty specjalne są wyraźnie gumowe, kiczowate i… mało efektowne. Starszy Łowca androidów czy przywoływany już Matrix prezentują o wiele lepszą, bardziej sugestywną, imponującą wręcz wizję świata, w którym maszyny przewyższają ludzi. Również dialogi miejscami kuleją, a tempo prowadzonej akcji kilkukrotnie siada – pod koniec człowiek zaczyna tracić zainteresowanie. Dobrze, że film nie jest pozbawiony humoru, który często ratuje sytuacje, pozwala się trochę zdystansować.

Żeby tak nie kończyć negatywnym akcentem – poza samym pomysłem, najlepszą częścią filmu jest Willem Dafoe. Facet po raz kolejny pokazał klasę i tylko szkoda, że dostał tak krótki epizod. Warto obejrzeć eXistenZ choćby dla niego.

Advertisements

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s