Family Man

crudeli

The Hellbenders (I Crudeli, 1967), reż. Sergio Corbucci

Wojna secesyjna dobiegła końca, jednak nie każdy jest w stanie się z tym pogodzić. Były dowódca oddziału konfederatów Jonas (Joseph Cotten) z pomocą synów dokonuje napadu na konwój przewożący pieniądze. Po zmasakrowaniu żołnierzy, rodzinka ucieka pod przykrywką transportu zwłok pewnego kapitana, by zmylić ewentualne patrole. A droga przed nimi jest długa.

Oglądając wcześniej Djanga i Człowieka zwanego Ciszą można się odrobinę zdziwić. Podczas gdy we wspomnianych filmach Corbucci stawiał na akcję i stosowanie coraz bardziej wymyślnych sposobów na przekraczanie granic gatunku, tak w przypadku The Hellbenders otrzymujemy film dość spokojny. Wytłumaczenie jest proste – swoboda reżysera była mocno ograniczona przez producenta Alberta Banda. Poza zasadzką na początku filmu i niezłą końcówką, film wypełnia szereg dość beznamiętnych scen. Brakuje im jakiegoś większego napięcia, tempa, smaku. Za każdym razem gdy bohaterowie natrafiają na kłopoty, wychodzą z nich dość łatwo.

crudeli2

Gra aktorów nie powala na kolana, przez co charakter postaci nie jest specjalnie wiarygodny. Joseph Cotten nie przekonał mnie jako facet gorączkowo oddany „sprawie”, chcący za wszelką cenę zdobyć pieniądze z konwoju by wskrzesić Konfederację. Nie zauważyłem w nim iskry szaleństwa czy też zimnej kalkulacji, pchającej go do osiągnięcia celu. Jego synowie też szczególnie nie zapadają w pamięć. Pierwsza wdowa zagrała nieco komicznie. Druga, Claire, już trochę lepiej, choć niektóre jej zachowania również mogą zastanawiać. Lecz winy należałoby upatrywać także w scenariuszu. Zresztą Corbucci nie słynął z głębokiej psychologii, więc nie ma co się tak czepiać. Jego specjalnością była krwista akcja, której jest tu jak na lekarstwo.

Najlepszym akcentem jest epizod Ala Mulocka w roli żebraka. Nieprzewidywalny, soczysty, trochę drażniący. Takich postaci zabrakło w filmie. Na plus należy zaliczyć także muzykę Morricone, który w tym wypadku podpisał się jako Leo Nichols. Prosta, klimatyczna kompozycja, w sam raz na zakończenie wojny. Dla fanów.

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s