Człowiek człowiekowi grzybem

matango

Atak ludzi grzybów (Matango, 1963), reż. Ishirô Honda

Zarówno plakat jak i polski tytuł filmu są mylące. Spodziewałem się typowego monster movie, a zamiast tego otrzymałem głęboko humanistyczne dzieło poruszające tematykę relacji międzyludzkich oraz zachowania człowieka w ekstremalnej sytuacji – gdy opadną przywdziewane każdego dnia maski, a wypełnianie ról społecznych przestanie mieć rację bytu. A to dopiero początek.

Grupa przyjaciół-karierowiczów wybiera się w rejs jachtem. Z dala od zgiełku miasta i zawodowych obowiązków szukają odpoczynku i dobrej zabawy. Jednak ich plany pokrzyżuje sztorm, który spycha łódź w okolice tajemniczej wyspy. Połamane żagle i zalany silnik zmuszają bohaterów do zejścia na ląd. W trakcie szukania wody i pożywienia natrafiają na drobne ślady ingerencji człowieka, które wiodą ich do wraku statku. Opuszczony, pokryty rdzą i pleśnią okręt służył niegdyś ekspedycji badawczej zajmującej się podejrzanymi testami jądrowymi. Pozornie bezludna wyspa kryje zabójczy sekret.

matango2

Podobnie jak amerykańskie horrory i sci-fi z lat 50., Matango podszyte jest lękiem wobec konsekwencji igrania z atomem. Zniszczenia na ogromną skalę, mutacje, deformacje ciała na skutek promieniowania radioaktywnego. Strachu wyrażanego przez Amerykanów w filmach atomowej ery, Japończycy doświadczyli na własnej skórze. Po bombardowaniu Hiroszimy i Nagasaki science-fiction stało się rzeczywistością i nie trzeba specjalnie wytężać umysłu, by dostrzec analogie między ofiarami wspomnianych zdarzeń a poszczególnymi stadiami grzyboludów.

Tytułowy warzywny terror pojawia się dopiero pod koniec filmu i ciężko nazwać go atakiem. Na pierwszy plan wychodzi historia o ludziach. Snuta bez pośpiechu, skupiająca się na ich charakterze i postępowaniu. Co nieco dowiemy się z retrospekcji, jacy byli w „cywilizowanym” świecie, czym się zajmowali. Po przybyciu na wyspę grupka osób zaczyna widzieć prawdziwą twarz swych znajomych. Wystarczyło zabrać im pieniądze, dobra materialne, status społeczny i postawić w obliczu głodu, bezradności, zagubienia, by dowiedzieć się ile naprawdę są warci.

Ale czy dżungla na bezludnej wyspie aż tak bardzo różni się od wypełnionej zgiełkiem metropolii? Ludzie nadal kierują się głównie własnym dobrem, chcą przetrwać za wszelką cenę, zdobyć więcej pożywienia od innych. Nawet w sytuacji zagrożenia potrafią dać upust swym seksualnym żądzom czy choćby zwykłej chciwości. Prymitywne instynkty wsparte przemocą stwarzają większe zagrożenie niż czyhające w dżungli monstra, doprowadzają do rozpadu grupy i zwracają ludzi przeciwko sobie.

matango3

Na stołku reżysera zasiadł Ishirô Honda, japoński spec od filmów o potworach (Godzilla, Rodan, Motra oraz inne stwory w różnych kontynuacjach i konfiguracjach – Inwazja potworów, Zniszczyć wszystkie potwory, King Kong kontra Godzilla itp.). Tym razem Honda odsunął na bok walki gigantów na rzecz dość poważnej opowiastki. Atak ludzi grzybów skręca w kierunku klaustrofobicznej historii o rozbitkach. Duża w tym rola zdjęć i scenografii tworzących trochę surrealistyczny, senny klimat. Wszystkie elementy wyspy i statku są dopracowane, kolorowe. Obecna mgła przydaje aury tajemniczości, a spoceni, zmęczeni bohaterowie zdają się tracić poczucie czasu i coraz dalej odchodzić od zdrowego rozsądku. Trzeba też wspomnieć o cudownym Tokio, czyli makiecie upstrzonej neonowymi światełkami. Pięknie.

Chciałem też wymienić kilka wad, jednak po zakończonym seansie żadnej nie pamiętałem. Atak ludzi grzybów to naprawdę fajny horror klasy B., oparty na dość ponurej atmosferze, wolnym tempie i stopniowo budowanym napięciu. Chwilami sprawiający wrażenie bajkowości dzięki stronie wizualnej. Realizujący zasadę, wg której najbardziej intryguje i przeraża to, czego nie widać. Oczywiście ta „przerażająca” część straciła na sile przez te wszystkie lata. Odrobina niezamierzonego komizmu jest dodatkową zaletą. Sztywne aktorstwo, nieco kiczowate kostiumy grzyboludów. A do tego angielski dubbing, w którym wypowiadane kwestie czasem nie pasują do ruchu warg, a barwa głosu może wydawać się niewłaściwa dla danej postaci.

Kino przygodowe, dramat psychologiczny, traktat o człowieczeństwie, survival horror. Jednym słowem: Matango!

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Człowiek człowiekowi grzybem

  1. conradino23 pisze:

    calkiem niezly horrorek, choc z dosyc groteskowa atmosfera i wymeczona akcja… bardziej pokrecone oblicze tworcow Godzilli. raczej strefa dla maniakow stylu epoki moim zdaniem niz cos, co doceni wiekszosc niedzielnych ogladaczy. obejrzalbym to nawet w przyszlosci jeszcze raz.

  2. Szubrawca pisze:

    Produkcja zdecydowanie dla miłośników filmów złych, dziwnych i niechcianych. Wszelkie próby podchodzenia do niego ze śmiertelną powagą mijają się z celem. Fakt, jest trochę powolny ale spodziewałem się czegoś bardziej śmieciowego. Mi przypadł do gustu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s