Agonia (Агония, 1981) – reż. Elem Klimow

agonia9

Dzieje mnicha Rasputina

Dekada lat 80. była najważniejszą w twórczości radzieckiego reżysera. Do tej pory Klimow realizował nie powiązane ze sobą krótkie metraże, komedie i dokumenty. W 1981 we Włoszech (w ZSRR cztery lata później) światło dzienne ujrzał fresk historyczny, nad którym prace rozpoczęto już w 1966, ukończono w 1975, zaś ostateczne poprawki wprowadzono
w 1978 roku. W tym czasie produkcję kilkukrotnie przerywano, reżysera Anatolija Efrosa zastąpił Klimow, zmieniając też koncepcję filmu. Cenzura nie była zadowolona z efektu końcowego, mianując Agonię pułkownikiem na kilka lat. Zaś przede wszystkim, Agonia była pierwszym filmem Klimowa podejmującym motyw odchodzenia pewnej rzeczywistości w niepamięć.

Tytułowym okresem poprzedzającym śmierć, demonstrującym powolne obumieranie organizmu, jest rok 1916. Grigorij Rasputin na dobre zadomowił się w Petersburgu. Za sprawą leczenia carewicza Aleksego z hemofilii, zyskuje bezgraniczną wdzięczność i zaufanie jego matki, Aleksandry Fiodorowny; a jak się później okazuje, i realną władzę
w podejmowaniu decyzji państwowych. Zjednawszy sobie sympatię dworu, oddaje się rozpuście i prowadzi własną politykę. Jednak poza murami posiadłości stale rośnie społeczne niezadowolenie. Wierni monarchiści, obserwując katastrofalne skutki działań Rasputina i otaczające go zepsucie, podejmują decyzję o zamachu na jego życie.

Rzeczona agonia objawia się na dwojaki sposób. Przede wszystkim, jest to upadek carskiej Rosji, przedstawionej w swym ostatnim tchnieniu jako kraj kontrastów. Z jednej strony walczą o przeżycie tłumy biednych, pozbawionych majątku
i żywności ludzi. Na czarno-białych zdjęciach zlewają się w jednorodną masę kipiącą pierwotnymi emocjami, strachem, gniewem, paniką. Naprzeciw zasiadają bogaci. Pływają
w alkoholu na wystawnych przyjęciach, przechodzą z jednej komnaty do następnej, bawią się przy suto zastawianych stołach i towarzystwie kobiet. Rozpasanie jest niemal groteskowe, gdy wnętrza urządzane są na obraz stepów, a na „piknikach” od niechcenia załatwiane są milionowe interesy przez grubych, podpitych możnych. Cynizm zastępuje miejsce innych wartości.

agonia3

Elity toczone są przez korupcję i moralną zgniliznę. Zamiast głosu rozsądku, słuchają szarlatanów, mistyków, jasnowidzów. Doskonale wśród nich odnajduje się Grigorij Rasputin. Swymi przepowiedniami zatruwa umysły carskiej rodziny, do których zwraca się już „mama”, „papa”. Bierze udział w orgiach i pijatykach, uzdrawia i rozwiązuje problemy ludzi w swym mieszkaniu, załatwia kontrakty, obsadza ministerstwa swymi sprzymierzeńcami. Często złodziejami i oszustami, bez potrzebnej wiedzy, doświadczenia, lecz zawsze przynoszącymi mu jakieś korzyści.

Przepaść między władzą a ludem prowadzi do coraz większego rozłamu. Konflikty przybierają na sile, dochodzą słuchy o strajkach i rewoltach. Lud tratowany jest przez oddziały wojska zaprowadzające spokój. Na przestrzeni lat giną dziesiątki i setki tysięcy obywateli w starciach wewnątrzpaństwowych. I wojna światowa zabierze ich 3 miliony. Załamane ekonomicznie i politycznie, zepsute moralnie i wykorzystujące religię do realizacji własnych celów, Imperium dogorywa.

Tak jak umiera carat, tak i w agonii pogrąża się Rasputin. Prosty chłop, uważany w swej wiosce za zwykłego kłamcę i złodzieja, staje się prorokiem i bożym pomazańcem wśród arystokracji. Samozwańczy mnich, znachor, jasnowidz, komediant, szaleniec, wyuzdany kochanek i manipulator. Głosił, iż można oczyścić duszę przenosząc wszystkie grzechy na ciało. Grzesząc w imię oczyszczenia, wypełniał swe życie niebywałą lubieżnością. Wszystko, czego tak zachłannie pragnął, ostatecznie doprowadziło go do upadku.

agonia7

Rasputin słynął ze swych niesamowitych jasnoniebieskich oczu i głębokiego, hipnotycznego spojrzenia. Z relacji świadków wynika, iż w ten sposób przynosił ukojenie, wprowadzał w stan spokoju. Co też możemy zaobserwować w kilku scenach, gdy zdaje się zaglądać w głąb duszy ludzi, którymi z taką wprawą manipulował. Towarzyszą temu niepokojące dźwięki, na kształt chórków z Odysei kosmicznej, choć to tylko moje luźne skojarzenie.

Każdy element Agonii aspiruje do miana dzieła epickiego. Film otwierają czarno-białe kroniki (materiały dokumentalne wymieszane z fragmentami innych radzieckich produkcji), które przewijając się przez cały metraż, prezentują sytuację w kraju. Nadają też szerszą ramę opowieści, gdyż ukazują wydarzenia od „krwawej niedzieli” 1905 roku do rewolucji październikowej w 1917, dają poczucie narastającej siły rewolucji. Akcja władz i działalność aferzystów skazane są na reakcję narodu. Narrator pokrótce opisuje historię dynastii Romanowów, ostatniej rodziny carskiej. Na ekranie pojawiają się podpisy identyfikujące bohaterów. Panoramiczne zdjęcia podkreślają urodę poszczególnych miejsc, przestrzeń, przepych dworskich wnętrz, ale też i pustkę, samotność, miałkość ludzkiej egzystencji wobec majestatycznego otoczenia. Niektóre kadry wyglądają jak stare fotografie i obrazy. Reżyserowi zdarza się nawet bawić dźwiękiem, przy wspomnianych chwilach rasputinowskiej „magii”, czy przy przejściach między czasem rzeczywistym
i dokumentalnymi wstawkami. Dominuje nastrój powagi, zadumy nad historią, smutku wobec zbliżającego się końca. Choć znajdzie się też miejsce dla nielicznych przebłysków humoru.

Całość składa się na ambitną próbę ukazania mrocznego rozdziału w historii ojczyzny, jednak materiał obrany przez Klimowa aż prosi się o przekucie w miniserial. Mimo długiego czasu trwania i podziału filmu na dwie części, reżyser nie ustrzegł się skrótów i historycznych nieścisłości. Agonia pokazuje sytuację ogółu, bez większego zagłębiania się w charakter poszczególnych postaci. Wielu ciekawym bohaterom
i zdarzeniom poświęcono po prostu za mało czasu. By wymienić tylko marionetkowego cara Mikołaja czy księcia Jusupowa, lubiącego przebierać się w damskie kreacje homoseksualistę i narkomana.

agonia2

Niejako rozczarowaniem było dla mnie przedstawienie osoby Rasputina. To fascynująca postać, o której można pisać dużo, co też zrobił Edward Radziński w swej blisko 500-stronicowej książce Rasputin (warto również posłuchać audycji Sławomira Szofa). Szkoda, że film nie ukazuje jego początków, życia na Syberii, podróży, w czasie których nauczył się uzdrawiać, jego aklimatyzacji w Petersburgu, wkupienie się w łaski władców
i kolejne kroki w drodze na szczyt. Skromnie też nakreślono jego relacje z carycą, jak
i wątek spisku, których to zresztą było kilka. Jedynie mówi się o wielkich ekscesach – choć to może być winą wersji, jaką widziałem (142 minuty).

Oczywiście moje zarzuty okażą się bezzasadne, jeśli weźmiemy pod uwagę intencje reżysera. Elem Klimow wybrał rzeczywistość zamiast mitu. Skupił się na ukazaniu końca pewnych czasów, decyzji podejmowanych przez ludzi, ich zachowaniu, sytuacji politycznej, realnym położeniu zadłużonego i wyniszczonego imperium. Odwraca się od sensacji otaczających mnicha. Owiana legendą (otruty, trzykrotnie postrzelony, dotkliwie pobity, skrępowany liną i wrzucony do przerębli – zmarł dopiero przez utonięcie, a i tak zdołał jeszcze pod lodem wyswobodzić jedną rękę z więzów) śmierć Rasputina kończy się
w filmie na samych strzałach. Nie wspomniano o jego liście, w którym przepowiedział śmierć carskiej rodziny w 2 lata po jego zgonie (co też się stało). Jego nadprzyrodzone moce są tylko wspominane w rozmowach.

agonia10

W pewnym sensie, mogę uznać to za zaletę. W ten sposób Rasputin przedstawiony jest jako zwykły szarlatan i manipulator. Wizje i cuda można tłumaczyć przypadkiem, każdą jego przepowiednię logicznym myśleniem i wyciąganiem wniosków. Świetnie odsłania to jedna ze scen, gdy Grigorij nie chce rozmawiać ze Stürmerem. Jego pomagier podnosi słuchawkę
i zaczyna naśladować głos mnicha, krzyczy i oskarża rozmówcę, już wystraszonego i święcie przekonanego, iż rozmawia z samym prorokiem. Jak widać, łatwo zastąpić cudotwórcę, który koniec końców jest tylko pewnym wizerunkiem, fasadą. Składaną obietnicą, którą napędza wiara i oddanie wyznawców, a nie rzeczywista jej wartość.

Agonia dobrze radzi sobie w realizacji zamierzonego celu. Opowiada o pewnym etapie carskiego imperium, zaznaczając ważne punkty. Stroni od dydaktyzmu
i jednoznacznej oceny postaci, które reżyser wypełnia sprzecznościami.
Jednak historia jest zwyczajnie zbyt interesująca, zwłaszcza w połączeniu z kultem syberyjskiego chłopa, który został „carem bez korony”. Forma, treść, nastrój i mnogość bohaterów sprawiają, że chciałoby się o wiele więcej.

agonia

ZSRR / 1981 / dramat historyczny / 151 minut
Reżyseria: Elem Klimow
Scenariusz: Siemion Łungin, Ilia Nusinow
Zdjęcia: Leonid Kałasznikow
Muzyka: Alfred Sznitke
Montaż: Waleria Biełowa
Obsada: Aleksiej Pietrienko, Anatolij Romaszyn, Velta Lyne, Alisa Friejndlich

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Agonia (Агония, 1981) – reż. Elem Klimow

  1. no wreszcie jakiś wpis ;]

    • Szubrawca pisze:

      Też jestem zdziwiony! Już myślałem, że pozwolę mu zdechnąć, ale jednak walczę z niemocą i brakiem czasu. W końcu jest dużo staroci, które wypadałoby uratować od zapomnienia.

      Przeczytałeś już „Hateful Eight”?

  2. conradino23 pisze:

    Ja z Klimovem zadnych doswiadczen jeszcze nie mam, ale wrzuce na tapete wkrotce „Idz i patrz”.
    A jesli chodzi o „Hateful Eight”, to na razie wyladowal na polce (http://blogs.indiewire.com/theplaylist/harvey-weinstein-stands-behind-quentin-tarantinos-decision-to-halt-the-hateful-eight-sue-gawker-20140220). Jesli mam byc jednak szczery, to chyba dobrze sie stalo, bo „Django Unchained” pokazal, ze western (w jakiejkolwiek formie) nie jest najmocniejsza strona Tarantino.

    • Szubrawca pisze:

      „Idź i patrz” to jego arcydzieło i naprawdę warto je obejrzeć. Nawet u nas film jest do kupienia na DVD za śmieszną cenę 9 złotych, więc nie ma problemu z dostępnością.

      Ciekawe na jak długo „Hateful Eight” poszło w odstawkę. Ja też nie jestem fanem „Django Unchained”, ale ten western zwiastował powrót QT do skromniejszych klimatów – historia rozgrywa się praktycznie w całości w zamkniętych pomieszczeniach, z niewielką ilością postaci i bez trzeciego Hansa Landy! Fakt, że można by uznać H8 za quasi-remake „Wściekłych psów”, ale mi to akurat nie przeszkadza. Zobaczymy co dalej, byleby za bardzo tej historii nie pozmieniał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s