Miami Connection (1987) – reż. Woo-sang Park

Tekst pojawił się także na łamach Kinomisji

mc1

Multi Kulti VS Kokainowi Ninja

Każdy miłośnik kina na pewno nie jeden raz natrafił na ranking najlepszych filmów
w historii. Pozornie jest to rzecz przydatna, prowadzi nas przez największe osiągnięcia kinematografii. Jednak szybko zauważymy, że ich twórcy od wielu lat umacniają skostniały kanon, bezkrytycznie hołubiąc raz wyznaczone tytuły. Leniwi i lękliwi krytycy kurczowo trzymają się purytańskich przekonań w obawie przed dostrzeżeniem ułomności obranego światopoglądu. Jak powiedział Robert De Niro o swoim nowym prezydencie – mam ochotę uderzyć te rankingi w twarz. Nadszedł czas dobrej zmiany. Oto film, bez którego Francuski łącznik oraz Człowiek z blizną i tak powstały.

Lata 80., nabrzeża Miami odmalowane zimnymi barwami nocy. To właśnie tutaj ma miejsce dostawa dużych ilości kokainy. Lokalni dilerzy tylko przez chwilę mogą cieszyć się świeżym towarem, albowiem gang motocyklowych ninjów skutecznie gromi ich szeregi
i przejmuje kokę. Mający swą bazę na Florydzie ninje trzymają w garści narkotykowy biznes, bezwzględnie eliminując każdego, kto spróbuje wkroczyć na ich teren. Nikczemność ninjów jest praktycznie niemierzalna, lecz ich dni są policzone. Multinarodowy zespół rockowy Dragon Sound ma już dość biernej obserwacji przestępczego procederu. Mark
i jego wesoła kompania będą musieli powstrzymać „ten cholerny gang sprzedający tę głupią kokainę”.

Film otwierają mistrzowskie 3 minuty pozbawione dialogów. Opowiedziana obrazami narkotykowa transakcja antycypuje znakomitą ekspozycję z Aż poleje się krew Paula Thomasa Andersona. Niepokojący klimat i rosnące napięcie prowadzą do wybuchu przemocy – już od pierwszych chwil obserwujemy brutalne walki, które wypełniają sowitą część obrazu. Realistyczne pojedynki wsparte są przemyślaną choreografią i pełną paletą onomatopeicznych odgłosów.

mc4

Tae-Kwon-Don’t

Twórcy nie szczędzili na wyrazistości rysując realia bohaterów. Ci Dobrzy trenują Taekwondo, śpiewają w zespole, mówią sobie dobranoc i karmią się nawzajem winogronami. Ci Źli jeżdżą na motocyklach, żłopią piwsko, publicznie się obnażają. Wielu
z nich ma brody – nieodłączny atrybut każdego szubrawcy (w przeciwieństwie do filuternych wąsów Toma). Już nie wspominając o sprzedawaniu „tej głupiej kokainy”. Choć na obronę ninjów warto zaznaczyć, że w dzień jeżdżą z zapalonymi światłami. W końcu nikt nie może być aż tak zły.

Miami Connection to w dużej mierze pochwała wielokulturowości i niejedna Angela mogłaby uczynić zeń oręż walki politycznej. Przebojowy zespół Dragon Sound składa się
z Koreańczyka (Mark), Afroamerykanina (Jim) oraz Amerykanów pochodzenia irlandzkiego (John), włoskiego (Tom) i izraelskiego (Jack). Po drugiej stronie barykady stoją japońscy wojownicy, ucieleśnienie uniformizacji. To pozbawiona twarzy jednorodna masa, plugawy monolit nacjonalizmu, który nie uznaje inności.

Przesłanie „ponad podziałami” wzmacniają pieśni wykonywane na scenie. Utwór Friends głosi wieczną przyjaźń, szczerość, lojalność i wspólne osiąganie szczytów. Against The Ninja niesie nadzieję na triumf sprawiedliwości, dobra i pokoju na świecie. Escape from Miami ostrzega przed niszczącymi życie sidłami przemocy i narkotyków. Tough Guy idealnie podkreśla styl życia zbira. Aż przypomina się wiekopomna muzyczna narracja z Keomy Castellariego.

Ideę wspólnoty, jak i cały film spaja duchowe przesłanie sportów walki – Taekwondo to nie tylko pięści i nogi, to także serce i umysł, spirytualistyczna droga życia. Aby posiąść prawdziwą siłę, człowiek musi wpierw dotknąć swej wrażliwości. W końcu pomysłodawcą
i odtwórcą głównej roli jest Y.K. Kim. Współczesny filozof, świetny mówca, uznany pisarz, odnoszący sukcesy przedsiębiorca, propagator sztuk walki, zaś przede wszystkim żywy dowód na istnienie „amerykańskiego snu”. Sceptycy pewnie rzekną „Mr. Miyagi wannabe”. Sceptycy mogą mieć rację.

mc5

We are a family, I fight for them, And they fight for me.
As close as we can be, High in the mountain, Or deep in the sea.
Bionic…Bionic 6, oooouuu, oooouuu.

Film ma też szansę zdobyć uznanie środowisk listonoszy oraz wszelkiej maści dostawców. Każdorazowa interakcja z przesyłką pocztową prowadzi tutaj do emocjonalnego katharsis. Gdy Jim po raz pierwszy otwiera list ze zdjęciem ojca, ekran zalewa cierpienie
i melancholia. Czarnoskóry bohater dzieli się z przyjaciółmi szokującą wiadomością: jego matka była Koreanką, a ojciec Afroamerykaninem. Pełen troski Mark wyraża swe współczucie i przejęcie – „Nie wiedziałem… że miałeś ojca”. Podróż Jima po meandrach wspomnień przypomina o tych cichych bohaterach szarej codzienności, którzy jednym ruchem doskrzynkowym potrafią odmienić czyjeś życie.

Pośród licznych zalet, Miami Connection posiada jedno z lepszych zastosowań zwrotu „Oh (my) God”. Zaszczytne pierwsze miejsce dzierży produkcja Twardziele nie tańczą. Na podium znalazł się także Troll 2. Z kolei epigon Tarantino raz jeszcze dał o sobie znać, kopiując scenę z rannym bohaterem w samochodzie do Wściekłych psów.

Wprawdzie filmowi brakuje energii i impetu odczuwalnych w mocarnym zwiastunie zmontowanym przez Jasona Eisnera, reżysera Włóczęgi ze strzelbą, acz nadal jest to barwny festiwal piorunujących dialogów, rytmicznej muzyki, krwawych potyczek, niewinnego humoru i natchnionego aktorstwa. Wypisz, wymaluj lata 80.

Co ciekawe, twórcy nie zmierzali w stronę kiczu czy eksploatacji. Oni naprawdę chcieli nakręcić dobry film z optymistycznym przesłaniem. Film, który napełni odbiorców pozytywną energią, zachęci do zdrowego trybu życia i umacniania kultury osobistej. Autentyczna szczerość, prostota, wiara w przedstawiane wartości mogą (i pewnie będą) razić naiwnością, ale są one w pełni prawdziwe. Jest w tym coś ujmującego.

Powstaje wiele filmów na tym szalonym, szalonym świecie. Nie wszystkie zasługują na uwagę. Miami Connection nie zasługuje na zapomnienie.

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s