Dlaczego nie spodobał mi się „The Disaster Artist” (2017) Jamesa Franco i polecam dwa inne filmy

Kilka słów na szybko. Dopiero niedawno obejrzałem The Room Tommy’ego Wiseau, nie jest to dla mnie film kultowy, ominął mnie ten fenomen. Jednak muszę przyznać, że jest w tym wszystkim coś intrygującego. Przy wszystkich niedoborach talentu i nadmiarze wiary
w siebie, Wiseau sprawia wrażenie szczerego i autentycznego człowieka, który naprawdę chciał zrobić coś dobrego. Dużo zachwytów słyszałem też odnośnie książki Grega Sestero, która stała się kanwą The Disaster Artist. Cieszyłem się na każdy element tego projektu, ale…

Sama treść jest znakomita. Po pierwsze, amerykański sen – opowieść o szaraku, który na przekór krytykantom i „ekspertom” podąża za własnym marzeniem, walczy
z przeciwnościami losu, stawia na swoim i osiąga cel. Po drugie, bromance fatalny – historia męskiej przyjaźni, która zostaje wystawiona na próbę przez osobiste ambicje i kobietę. Po trzecie, kino o kinie – filmy o kręceniu filmów i filmowym światku to temat samograj. Po czwarte, postać Wiseau – człowiek owiany tajemnicą, dużo się o nim dzisiaj mówi, a i tak niewiele o nim wiadomo.

Zatem co mnie zraziło? Przede wszystkim współczesna nijakość formy, film wyreżyserowany jest zupełnie bez polotu. Sceny przypominają urywki posklejane dla zachowania jakiejś ciągłości, brakuje im ciężaru, sedna, emocjonalnego rozwoju, charakteru postaci. Służą jedynie odhaczaniu punktów. Tak przelatują przez życie bohaterów, że nic nie poczułem w czasie seansu (poza dwoma małymi wyjątkami). Kino to nie kabaret. I nudzą mnie te niczym nieumotywowane zdjęcia z ręki, to zwykłe niedbalstwo i lenistwo. Kamera ciągle się rusza, choć nie ma to związku z realizmem czy dynamiką, jedynie pokazuje ludzi
i ich otoczenie. Zwykła taśmówka.

Łączy się z tym podejście twórców, w którym czuję raczej wywyższanie się, dystans i tanią ironię. Franco zbyt często mija się z sercem, za dużo w tym wszystkim kpiny, zarówno
w samym filmie, jak i wokół niego (wywiady itp.). Jego rola to przeważnie naśladownictwo, na poły wygłup, zabawianie kolegów. Wiseau jest zbyt łatwym celem. Dave Franco jest strasznie słaby w roli Sestero, ciągle przygrywa na jednej nucie.

Wiseau, Franco, Sestero, Franco

Oczywiście nie mówimy tutaj o historii niezrozumianego geniusza i nie oczekiwałem żadnego arcydzieła. Jednak temat posiada większy potencjał, niż na kolejną komedię od Jamesa Franco i Setha Rogena. Można było ukazać bardziej ludzką stronę, wykrzesać emocje, lepiej odsłonić kulisy produkcji filmowej. A żeby nie być gołosłownym, polecam dwa inne filmy o podobnej treści.

Ed Wood Tima Burtona jest obrazem o wiele ciekawszym, uczciwszym, bardziej inspirującym i głębszym. Do tego posiada świetną scenę z Orsonem Wellesem, która doskonale spaja całość i nawet nobilituje nieudolnego twórcę. Zresztą sama postać jest bardziej interesująca – Edward D. Wood Jr uważany jest za najgorszego reżysera w historii, a to chyba dostateczna rekomendacja.

Drugi tytuł, do którego obejrzenia gorąco zachęcam, to dokumentalny Amerykański film: Jak powstawał Północny Zachód Chrisa Smitha (niedawno ukazał się jego nowy dokument o wyczynach Jima Carreya na planie Człowieka z księżyca Formana – Jim & Andy: The Great Beyond). Jego bohater, (oh, hi) Mark Borchardt to młody i ambitny filmowiec-amator, który próbuje dokończyć swe wielkie dzieło, choć nic nie idzie po jego myśli. Skala jest mniejsza, ale to te same ambicje, pasja i obsesja wielkości, co u Coppoli kręcącego w Wietnamie Czas apokalipsy. Jednocześnie bawi i łamie serce, przypomina, że nie każdy dzieciak z kamera Super 8 został Spielbergiem. Jest też lepszy od słynnych Serc ciemności.

Oglądając The Disaster Artist miałem wrażenie, że bracia Franco i spółka dobrze się ze sobą bawili na planie, co niekoniecznie musi prowadzić do udanego filmu. To trochę jak słuchanie zachwytów nad imprezą, na którą nie było się zaproszonym. Ed Wood oraz Amerykański film to dla mnie pozycje daleko bardziej wartościowe. Ale książkę Grega Sestero bardzo chętnie przeczytam.

Reklamy

Informacje o Bezdroża kinomana

Entuzjasta kina, lubię ratować od zapomnienia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Film i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s